Strona główna Wydarzenia / Events Śp. o. Joachim Michałowski – Krótka historia mojej pierwszej plebanii w Webster,...

Śp. o. Joachim Michałowski – Krótka historia mojej pierwszej plebanii w Webster, Alberta.

142 views
0
Podziel się tym artykułem z innymi

Kiedy z woli ówczesnego biskupa Henryka Routier, OMI, zostałem mianowany proboszczem i przeniesiony ze Spirit River do Webster, a było to w sierpniu 1938 roku, zajechałem tam z wielką radością, że po roku czasu od przyjazdu do Kanady będę mógł zamieszkać na stałe i pracować wśród tamtejszych rodaków, jako pierwszy rezydujący duszpasterz. Polacy zaczęli tam osiedlać się od 1927 roku. Byli oni obsługiwani (po wybudowaniu tamże kościoła w 1929/30 r.) przez francuskich oblatów z Grande Prairie, a później przez redemptorystów, odkąd ci objęli parafię p.w. Św. Józefa. Z polskich zaś oblatów okazyjnie przyjeżdżał do Webster z posługą duszpasterską o. Antoni Sylla z Edmontonu czy też o. Stanisław Puchniak, kiedy był czasowo proboszczem w Grande Prairie. Pierwszym moim problemem po przyjeździe do Webster była sprawa zamieszkania, bo nie było tam żadnej plebanii, tylko niewykończony wewnątrz kościół. Nie było w nim ani sufitu, ani bocznych ścian. Były tego samego jednak pokroju dwie zakrystie z osobnym wejściem od zewnątrz do jednej z nich. W jednej z nich zamieszkałem aż do nastania zimy. Nie było w niej żadnego pieca, tylko jeden tzw. bajsztok na środku kościoła. Wyłoniła się teraz kwestia dla parafian i dla mnie oczywiście, gdzie mógłbym przezimować? Nie pamiętam już, kto był inicjatorem myśli wynajęcia jednoizbowej leśnej kabiny Franciszka Durdy z Clairmont, który miał tam tzw. homestead na pastwisko. W każdym razie poszliśmy najpierw zobaczyć tę kabinę, bo była niedaleko od kościoła, w ładnym lesie ze świerkami i krzakami osiki. Mnie osobiście na pierwszy rzut oka spodobała się razem z całym obejściem i położeniem w tym iście kanadyjskim buszu. Po obejrzeniu bliżej zrobiła Krótka historia na mnie, można by powiedzieć, dobre wrażenie. Była niestara i w dobrym stanie, zbudowana z okrąglaków ciosanych chyba toporem jeszcze. Bo tak w większości były wówczas budowane prawie wszystkie domy i mieszkania osiedleńców, czyli tzw. homesteadników w Kanadzie. Stanęło, więc na tym, żeby oczywiście porozumieć się z p. Durdą, czy zgodzi się, żeby tam ksiądz mógł zamieszkać na zimę, czyli do momentu wybudowania blisko kościoła plebanii. Nie pamiętam też, kto z ówczesnych websteran załatwił z p. Durdą sprawę wynajęcia kabiny. Najprawdopodobniej któryś z Grotkowskich, czyli najbliższych sąsiadów kościoła, albo też ktoś inny. Ja bowiem nikogo jeszcze bliżej nie znałem oprócz tej rodziny. Gdy już sprawa została załatwiona z p. Durdą, zabrało dużo czasu i trudności, żeby zmobilizować ludzi do wylepienia kabiny gliną, a przynajmniej ścian, by było cieplej i bardziej po domowemu. A dla mnie była to większa ochrona przed pluskwami (bo one mi najwięcej dokuczały), kiedy już prawie rok dojeżdżałem z posługą duszpasterską w różne strony Peace River Country i nocowałem po domach prywatnych.

Nie jestem jednak pewien, czy myśl wylepienia kabiny gliną wyszła ode mnie czy raczej od Jana Grotkowskiego, czy też którejś z niewiast, bo to one wylepiły własnoręcznie te cztery ściany, a Jan Grotkowski własnymi nogami wymieszał z plewami wszystką glinę. Gdy to wspominam i piszę, to rozczulam się do łez i modlę się w duchu, żeby dobry Bóg, choćby za ten czyn i poświęcenie się dla kapłana, obficie wynagrodził ich w wieczności. Bo nie przypuszczam, by któraś z owych niewiast z Janem Grotkowskim na czele jeszcze żyła. Dodam jeszcze, że ta sama historia wylepienia gliną powtórzyła się po wybudowaniu plebanii rok później w Webster, tyle że zużyto aż 8 wozów gliny, bo i sufit razem ze ścianami był tym razem wylepiony. Co najciekawsze, ten gliniany tynk mocno trzyma się do dziś dnia w tej kabinie, która staraniem Wacława Sałackiego w maju bieżącego roku została przewieziona na moją propozycję na teren dawnego kościoła, zdaje mi się na miejsce dawnej plebanii.

O. Joachim Michałowski, OMI Vancouver, BC., 30 grudnia 1994 r