Strona główna Wydarzenia / Events Dni „Klondike”. Poznajemy trochę historii naszego miasta

Dni „Klondike”. Poznajemy trochę historii naszego miasta

94 views
0
Podziel się tym artykułem z innymi

Klondike to rzeka na Jukonie w północno-zachodniej Kanadzie. Jej nazwa została trwale związana z odkryciem złota w okolicach Dawson City i tzw. „gorączki złota”. W sierpniu 1896 r. trzej poszukiwacze George Carmack, Skookum Jim i Tagish Charley znaleźli bogate złoża nad strumieniem Bonanza Creek, dopływem rzeki Klondike.

Rok 1895 w historii Edmonton to rok gwałtownego rozwoju. Dość powiedzieć, że ludność w tym roku liczyła 1165 osób, nie licząc 505 ludzi z południowej strony rzeki. Z Europy zaczęli napływać nowi przybysze, wiedzeni obietnicą znalezienia bogatej ziemi. Samo miasto zaczęło nabierać cech niemalże metropolii. Za poważny problem uznano wiosną 1895 roku wzrastającą liczbę użytkowników rowerów, co zostało podniesione w miejscowej gazecie „Bulletin”. „To że rowery stanowią niebezpieczeństwo drogowe strasząc konie jest oczywiste” —wołał z oburzeniem dziennikarz. Ważnym wydarzeniem było otwarcie nowego szpitala miejscowego, który kosztował 30 tysięcy dolarów. Następny rok przyniósł nowości w dziedzinie życia towarzyskiego — założono Edmonton and Country Club, którego tereny znajdowały się tam, gdzie dziś stoi budynek Parlamentu. Pomimo tych wydarzeń, ogólny obraz ekonomiczny zachodniej Kanady nie był zachwycający. Poszukiwacze ropy i oleju bezskutecznie drążyli otwory w ziemi. W eksporcie liczyły się tylko futro i złoto. Właśnie: złoto. 15 kwietnia 1897 roku w „Bulletinie” ukazał się interesujący artykuł, donoszący, że edmontończycy, nie czekając aż rzeka rozmarznie wyruszają na poszukiwanie złota. W maju niemal połowa mężczyzn z Edmonton załadowawszy na swe konie bagaż wyruszyła na północ. Wielu mieszkańców miasta uznało jednak, że miast puszczać się w męczącą podróż i narażać na niebezpieczeństwo lepiej pozostać w domu i tu robić interes obsługując tych którzy jadą na północ i którzy stamtąd wracają. W tym czasie Edmonton było ostatnim przystankiem kolejowym na kontynencie w drodze po złoto. Każdego dnia z pociągu wysiadali ludzie, którym potrzebny był nocleg, jedzenie i konie. Szybko wydrukowano foldery i mapy na których umieszczono Edmonton i wszystkie możliwe szlaki wiodące na północ. Właściciele sklepików i hoteli zaczęli umieszczać nazwę Klondike w swoich reklamach.

Jednak brak doświadczenia, złe drogi i zimno sprawiły, że wielu poszukiwaczy złota wracało z niczym lub nie wracało wcale.

Do lata 1898 roku gorączka złota zaczęła przygasać i coraz mniej ludzi z szaleńczym błyskiem w oczach pojawiło się na ulicach miasta. Niemniej jednak oblicza się, że w tym czasie przez Edmonton przewinęło się około półtora tysiąca podróżnych. Jeśli każdy z nich zostawił tu przeciętnie 300 dolarów, to około pół miliona nowych pieniędzy (w tym wiele w złocie) zostało w kasach sklepikarzy i hotelarzy. Nic więc dziwnego, że kupcy z zadowoleniem zacierali ręce. W ogólnej złej sytuacji ekonomicznej, kiedy to od czterech już lat trwała depresja, banki bankrutowały, a słowo kredyt zniknęło z rozmów o interesach, Edmonton miało się całkiem dobrze. Na tyle dobrze miało się także południowe Edmonton, że jego mieszkańcy poprosili o przyznanie ich „miastu” praw miejskich. Prośba skierowana do Reginy, która była stolicą Northwest Territories została zwrócona z propozycją, aby mieszkańcy południowego Edmonton aplikowali raczej o przyznanie statusu wsi aniżeli miasta. Nic nie mogło już zatrzymać rozwoju Edmonton. Wzmocnione przez lata gorączki złota, dzięki niej stało się znane. Coraz więcej ludzi zaczęło ściągać, czując, że gdzieś tu musi być ropa i gaz, mimo że próby ich odnalezienia były raczej nikłe. Także imigranci z Europy nie zapuszczający się dotąd tak daleko, w poszukiwaniu uprawnej ziemi zaczęli przybywać tu coraz liczniej. Zazwyczaj bez grosza, biedni ale uparci i szczęśliwi, że mają tu ziemię do uprawy, zaczęli zasiedlać Albertę. Za pierwszego znanego z nazwiska Polaka, który osiedlił się w Albercie, uznano – zgodnie z relacja ks. Antoniego Sylli, pierwszego kronikarza Polonii albertańskiej – Stanisława Banacha. Liczna rodzina Banachów przybyła w r. 1895 na stały pobyt do Strathcony (obecnie południowa cześć Edmonton) i wkrótce osiadła na roli w środkowej Albercie. W tym roku Polonia w Albercie obchodzi 120-lecie swoich dziejów. Ostatnie lata XIX wieku stały się dla Edmonton czasem ważnym, czasem który zaowocował bardzo szybko już w wieku XX.

Dni „Klondike” to 10 dni zabawy w różnych częściach miasta a przede wszystkim w Centrum „Expo”, gdzie jego tereny przekształcone są na arenę nieskończonych gier, zabaw, koncertów, występów artystycznych i smakoszy różnorakich potraw. Po zachodzie słońca odbywa się przepiękny pokaz sztucznych ogni. Setki tysięcy ludzi odwiedzi tegoroczne „K-Days”, które będą trwać od 17 do 26 lipca br. Warto zaplanować udział w tej największej imprezie edmontońskiego lata z rozrywką dla dorosłych i dla dzieci.