Felietony

Marzanna, czyli dość już z tą zimą!!

Podziel się tym artykułem z innymi

Pierwszy dzień wiosny za nami a tu w naszym kochanym Edmonton zima nadal nie popuszcza. Nowe opady śniegu, kolejna fala mrozu, mokro, zimno i nieprzyjemnie. Rodzina w Polsce informuje o pięknej wiośnie, świeżym powietrzu, kwitnących kwiatach i nieodpartej chęci do życia, a tu nic. Totalna hibernacja, kompletne zlodowacenie. Mam ochotę utopić naszą tradycyjną polską marzannę, błagając ją jednocześnie, aby zima już nigdy do nas nie wróciła.

Wielu z nas wyjechało do Kanady w poszukiwaniu lepszego życia: stabilnej ekonomii i dobrego rynku pracy, bezpieczeństwa socjalnego itd. Na jakość życia wpływa jednak nie tylko stabilna sytuacja ekonomiczna i gruby portfel, choć zapewne jedno drugiemu nie przeszkadza. Ważne jest również wszystko to, co bezpośrednio wpływa na nasze dobre samopoczucie: jakość i częstotliwość naszych relacji rodzinnych i kontaktów z przyjaciółmi, właściwe odżywianie się i ruch, czas spędzony blisko natury i na ulubionych zajęciach.

Surowy klimat, który panuje w Albercie nie zachęca jednak do aktywności na świeżym powietrzu. Brak słońca negatywnie wpływa na naszą energię a nieustanne zimno nie sprzyja uprawianiu sportów. Wielu z nas nie ma możliwości, aby aktywnie i często jeździć na narty i często, pomimo najszczerszych chęci, poddajemy się sezonowej melancholii. Niby jest to normalne, że zima to czas na swoisty odpoczynek i wolniejszy tryb życia wydaje się naturalną koleją rzeczy. Gdy zima przedłuża się jednak w nieskończoność, coś zaczyna się w końcu wzburzać w polskiej gorącej krwi.

Piszę w polskiej, bo nie wydaje się, aby rodowici Kanadyjczycy odczuwali zimę w ten sam sposób jak przyjezdni z cieplejszych krain. Kanadyjczycy wydają się mieć grubszą skórę i hart ducha. Siarczyste mrozy to dla niektórych idealna pora na szorty i krótkie rękawy, a niemowlaki bez czapek już nawet mnie bardzo nie dziwią.

Co prawda wszystko można jak się chce. Oczywiście, że można ubrać się grubiej i nie poddawać się zimie. Kilka lat temu, mieszkając w Banff, chodziłam na mroźne górskie wspinaczki, jeździłam na  snowboardzie i skuterze śnieżnym w temperaturach poniżej -25 stopni Celsjusza. O ile bardziej przyjemniejszy jest jednak spacer, gdy nie jesteśmy obwiązani szalikami i czapkami, gdy mroźny wiatr nie wieje w twarz i gdy możemy spokojnie porozmawiać z kompanem wyprawy.

Organizm Polaka przyzwyczajony do czterech pór roku przechodzi przez swoiste wydawałoby się zaburzenia – serce wyrywa się z piersi do wiosennych uniesień, krew się gotuje, a tu zima i zima. W tym okresie wielu Polaków na emigracji odczuwa nieodpartą tęsknotę za Polską krainą. Oczyma wyobraźni, prawie jak Mickiewicz na wygnaniu, widzimy kwitnące wierzby, soczystą zieloną trawę, szumiące strumienie. Słyszymy ćwierkanie ptaków, zauważamy bociana na dachu sąsiadki, którą wkrótce postraszymy rychłą ciążą i czujemy powietrze tak świeże i odżywcze, zapach świeżo zoranej ziemi, wiosnę. W tych dniach jestem pewna, że nie jestem odosobniona marząc o teleporcie lub chociażby prywatnym odrzutowcu. Marzę, żeby mnie ktoś teraz, zaraz, przeniósł do mojej wymarzonej wiosennej, polskiej scenerii. Tęsknota za tym, co pozostawiliśmy w rodzinnych stronach objawia się często niespodziewanie i z wielu, wydawałoby się, błahych powodów – takich jak np. pogoda. Nie zmienia to jednak wcale ważności i siły przeżywanych emocji.

Czy lubisz zimę w Edmonton?

Życzę wszystkim Polakom w Edmonton aby wiosna przybyła wkrótce i pozostała na długo, dużo słońca, samych pogodnych dni i może nawet aby zima nie wróciła już nigdy.

Joanna Dyl – Polonia Edmonton News

Joanna Dyl - Polonia Edmonton News

Komentarze

comments