Strona główna News Articles Gdańszczanin w Kanadzie: “W Polsce czułem się nieswojo. Widoki – przygnębiające, podobnie...

Gdańszczanin w Kanadzie: “W Polsce czułem się nieswojo. Widoki – przygnębiające, podobnie jak ludzie…”

59

Gdańszczanin w Kanadzie: “W Polsce czułem się nieswojo. Widoki – przygnębiające, podobnie jak ludzie…”
– Jeśli dwoje ludzi pracuje, choćby w zwykłym sklepie, to są w stanie utrzymać się i żyć, nie martwiąc się o rachunki, kupno butów czy wyjście do restauracji. Za trzy średnie miesięczne pensje w Kanadzie można kupić kompaktowe auto prosto z salonu – opowiada Adam Biegalski, gdańszczanin, od pięciu lat w Toronto.
Co ciągnęło cię na Zachód?
– W Niemczech, Holandii podobało mi się, z jakim spokojem ludzie żyją, nie zarzynają się, żeby zapłacić rachunki, jeżdżą na wakacje, stać ich na bezpieczne auta, edukację i obozy dzieci. Jest po prostu normalnie. Nie ekskluzywnie, normalnie.
Zdecydowałeś się na wyjazd. Miała być Australia, a skończyło się na Kanadzie. Jakim cudem?
– Odwiedziła nas siostra mojej, wtedy jeszcze, dziewczyny. Mieszkała w Kanadzie od kilkunastu lat, zaproponowała pomoc. Rok później byliśmy z Eweliną w samolocie do Toronto.
– Było normalnie, nawet lepiej. Za 700 dolarów kupiliśmy sportowego, starego pontiaca firebird. Takiego, jakim jeździł Hasselhoff w “Nieustraszonym”. W ciągu pół roku złożyliśmy za pośrednictwem adwokata imigracyjnego aplikację o pobyt stały, szczęśliwie mój zawód był na liście poszukiwanych w Kanadzie. Zdałem dobrze test z angielskiego. Po 9 miesiącach otrzymaliśmy
karty stałego pobytu.
– Nie wszystko. Dla kogoś, kto w wieku 25 lat przyjeżdża na inny kontynent, trudne jest przestawienie się na nowy tryb życia. Wszystko zaczyna się od początku. Nie mieliśmy historii kredytowej, która w Kanadzie jest niezbędna praktycznie do wszystkiego, od otrzymania karty kredytowej po wynajęcie mieszkania. To samo z pracą – nagle okazało się, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Moje stanowisko w Kanadzie w takiej formie praktycznie nie istnieje, podobnie jak sektor, w którym pracowałem w Polsce. Rynek handlowy jest inny.
W Kanadzie żyje się łatwiej niż w Polsce?
– Znacznie łatwiej. Pensja wypłacana jest co tydzień lub dwa. W przeliczeniu na zarobki wynajem mieszkania jest tańszy, podobnie paliwo, ciuchy czy elektronika. Jeśli dwoje ludzi mieszka i pracuje, choćby w zwykłym sklepie, to są w stanie utrzymać się i żyć, nie martwiąc się o rachunki, kupno butów czy wyjście na randkę do restauracji. Za trzy średnie miesięczne pensje w Kanadzie można kupić kompaktowe auto prosto z salonu. Ludzie są mili, pomocni, uśmiechnięci, dzięki wyższym zarobkom i poziomowi życia osoby pracujące na poczcie czy w centrum handlowym nie wydają się pracować “za karę”.
– Ludzie idą na imprezę o godz. 22-23, a o godz. 2 w nocy jest już “last call”. Nie ma zabawy do rana, picia w parkach, pod klatkami. Cóż: prowincja policyjna. Oczywiście, klubów i barów jest masa, zawsze pełne, koncertów sporo. Brakuje mi jednak polskiego życia nocnego, do samego rana, najlepiej na gdańskim Starym Mieście, potem kebab i nocny do domu. Nie brakuje mi natomiast pijanych, agresywnych “karków” i innych osób pytających “czy mam problem”.
Chcecie zostać?
– Chcemy. Po 5 latach pobytu zdecydowaliśmy, że kupimy dom.
Przecież mówiłeś, że tęsknisz?
– Strasznie tęsknię. Za rodziną, za Gdańskiem. Gdańsk jest przepiękny! Dopiero teraz to doceniam. Kanadyjskie miasta może i są świetnie rozplanowane, mają szerokie ulice, wysokie wieżowce, ale brakuje tu historii, pięknej architektury, zabytków. Tęsknię za zapachem polskiej łąki, za krętą, leśną drogą i śmierdzącym PKS-em. Mam na ramieniu tatuaż “Made in Poland”. Ale co z tego? W Kanadzie trzyma mnie poziom życia, możliwości, normalność. A póki co Polska jest wspaniałym miejscem. Na wakacje.http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,15595150,Gdanszczanin_w_Kanadzie___W_Polsce_czulem_sie_nieswojo_.html#ixzz2vcswjx7m