Strona główna Felietony Jak zachęciłabyś swojego kolegę czy koleżankę do uczęszczania do polskiej szkoły?

Jak zachęciłabyś swojego kolegę czy koleżankę do uczęszczania do polskiej szkoły?

665 views
0
Podziel się tym artykułem z innymi
Praca na ogólno-kanadyjski Konkurs im. Adama Mickiewicza, napisana przez uczennicę klasy VII Szkoły im. H. Sienkiewicza — PATRYCJĘ FUKACZ. Klasę Autorki uczyła p. Krystyna Dem­bowska w roku 1995. Prace konkursowe oceniane były w Toronto.

Wiem, wiem, że dużo razy już o tym mówiłam, wiem, że się powtarzam, ale Ty wciąż nie chodzisz do polskiej szkoły. Myślałam, że w ostatnie wakacje przekonałam Cię, jakie to ważne aby uczyć się języka polskiego a minęło już więcej niż połowa roku szkolnego, a ja nie widziałam Cię ani razu w polskiej szkole. Już w dniu rozpoczęcia i zapisów, które zawsze są w kościele, rozglądałam się szukając Ciebie. Ale było tak dużo ludzi, a wszyscy pięknie ubrani, że myślałam, że nie rozpoznam Ciebie w tłumie. Miałam nadzieję, że spotkam Cię w szkole. Każdej soboty wypatrywałam Cię na korytarzach. Wiem, że w Twoim domu mówi się po angielsku albo niemiecku, że Twoja malutka siostrzyczka nie rozumie po polsku. Ale masz jeszcze babcię, którą bardzo kochasz, a ona mówi tylko po polsku. A Tobie brakuje słów. Nieraz rozmawiałyśmy, że chciałybyśmy pojechać do Polski. Już w ubiegłym roku babcia obiecała Ci, że w te wakacje zabierze Cię tam. I co? Zamkniesz buzię na kłódkę i do nikogo nie będziesz się odzywać? Masz tam rodzinę, która będzie Cię pytać o wiele rzeczy. Jak im odpowiesz? Po angielsku czy niemiecku? Bo przecież po polsku nie umiesz. Ale oni, niestety, nie będą Ciebie rozumieli i przestaną się Tobą in­teresować. I będzie Ci przykro.

Ja też uczę się angielskiego, niemieckiego i fran­cuskiego, ale nie zapomniałam o polskim. W moim domu rozmawia się po polsku. Mama jest niezadowolona, jak , mówię po angielsku i mówi, że nigdy nie pojedziemy do Polski, jak nie będziemy pilnie uczyć się polskiego. A tak bardzo chciałabym zobaczyć ten kraj. Oprócz podwórka, piaskownicy i jeziora nie pamiętam nic więcej. Miałam pięć lat, gdy wyjechaliśmy z Polski. Ale dzięki polskiej szkole wiem, jaki to piękny kraj, bogaty w historię i tradycje. O tym wszystkim uczę się już cztery lata w sobotniej polskiej szkole. Uczymy się geografii tego kraju, poznaliśmy dzieje powstania, znam prawie wszystkich polskich królów. Moim ulubionym jest Kazimierz Wielki był on bardzo dobrym królem. Pierwszy budował szkoły.

Znam dzieje I i II wojny światowej. Poznajemy polskich pisarzy i poetów. Uczymy się ich wierszy na pamięć. Są organizowane konkursy recytatorskie. Na ostat­nim nasza grupa zajęła pierwsze miejsce. Zawsze na Mikołaja dostajemy paczki, ze wspaniałą polską czekoladą. W tym roku zorganizowano nam zabawę karnawałową w Domu Weteranów. Tak, w tym samym, w którym mieszka Twoja babcia. Chciałam ją nawet odwiedzić, ale wiem, że Ciebie tam nie ma. Dobrze wiesz, jak jej zależy na tym, abyś uczyła się polskiego. Polska szkoła to szósty dzień pracy. Nieraz czuję się zmęczona, ale zawsze chętnie tam idę.

Ta szkoła jest inna, inni nauczyciele. Dzieci ubierają się inaczej, bardziej odświętnie i starannie. Tutaj nie wystarczą dżinsy i podkoszulka. Dziewczynki chodzą w sukienkach. I ja mogę ubrać się inaczej, wymyślić inną fryzurę albo włożyć ulubioną plisowankę. Oglądamy też dużo ciekawych filmów.

Zaraz po lekcjach mamy zbiórki harcerskie. Są one bardzo interesujące, robimy różne fajne i śmieszne rzeczy, jak maski, barany z waty albo jest przyklejanie bombkami uszu. Co roku organizowany jest obóz harcerski. Jeszcze nie byłam, ale słyszałam, że bardzo fajny. A może jeszcze zdążysz? Można spróbować. Tylko przyjdź w następną sobotę, a ja Ci resztę pokażę i pomogę. A na obóz poje­dziemy razem. Będziemy pływać, chodzić po lesie, a wie­czorem uczyć polskich piosenek przy ognisku. Jestem pewna, że polubisz polską szkołę.

Patrycja Fukacz